Rozdział 2 Wstęp do Bractwa
Trzydzieści baraków było otwartych. Ich rzeczy zniknęły. Weszłam do baraku numer jeden. Mojego. Przebrałam tylko spodnie. Z długich czarnych getrów na moje krótkie jeansowe spodenki. Wzięłam plecak i pobiegłam w stronę akademika. Na skraju lasu zdjęłam pelerynę, bluzę i maskę i wrzuciłam w plecak, a założyłam moją bluzę. I ruszyłam dalej. Nickolett nie było. Wiem, że dostała zaproszenie. Ale ciekawe czy odpadła czy wciąż jest w labiryncie. Przebrałam jeszcze koszulkę i schowałam ją w plecak, a jego ukryłam pod łóżkiem. Wzięłam ręcznik i kosmetyczkę oraz moją piżamę i poszłam pod prysznic. Prysznice oczywiście koedukacyjne. Nie mam z tym problemu na szczęście. Wzięłam długi prysznic. Był orzeźwiający. Gdy wróciłam do pokoju Nickolett już była. -Jak tam randka? - Spytała gdy zamknęłam drzwi. -Nie nazwałabym tego randką. Raczej przyjacielskie spotkanie. Chociaż przyjaciółmi raczej nas nazwać jeszcze nie można. Ledwo się znamy. -Ale przyznaj, wpadł ci w oko Dominic. -Tak. Jest intrygu...